Czy „Imię Róży” jest arcydziełem?

Pierwsza powieść Umberto Eco, wydana w 1980 roku, pt. „Imię Róży” uznawana jest za jedno z większych arcydzieł literatury 20 wieku – a już na pewno, jeśli chodzi o gatunek kryminalistyki i historii. Czy rzeczywiście tak jest?

Oczywiście, ilu czytelników, tyle opinii. W generalnym odbiorze książka Umberto Eco cieszy się rzeczywiście – po pierwsze – sporą popularnością. Po drugie – można orzec – na podstawie ocen i opinii – że powieść się bardzo podoba. Czytelnicy są zachwyceni. Choć zapewne nie wszyscy.

Historia powieści opowiada o losach 14-wiecznego opactwa Benedyktyńskiego znajdującego się na terenie Włoch. Pokazuje mroki żyjących tam mnichów, ich życie, pożądanie, religijność, światopogląd. „Imię Róży” to historia wątków kryminalnych zbrodni, które na końcu zostają oczywiście rozszyfrowane. Do tego przeplatana historia opactwa, ale też stosunków cesarstwa z papieskim okresem awiniońskim. Spory, konflikty, obnażenie świętobliwości mnichów i hierarchów katolickich, ukazanie wad chrześcijaństwa, a raczej fałszywych i obłudnych nurtów czy odłamów tej religii.

Recenzja książki Szymona Jadczaka „Wisła w ogniu”

Czy książka mnie urzekła? Czytało się ją dobrze i wciągała. Wiele opisów bardzo mocno rozwiniętych. Jeśli ktoś nie trawi tytułów „przegadanych”, będzie miewał podczas tej lektury słabsze momenty. Miałem je zdecydowanie. Generalnie jednak fabuła jest ciekawa, każdy dialog wprowadza w zasadzie coś ciekawego. Dodatkowo, czytelnik dowiaduje się wielu ciekawych historii tamtych wieków. Może nieco lepiej poznać regułę Benedyktynów, ale też przekonania ówczesnych ludzi, wgłębić się nieco w strukturę kościelnej inkwizycji.

Czy książka „Imię Róży” to arcydzieło? Jeśli chodzi o literaturę z pogranicza kryminalistyki czy historii, jest na pewno piękną podstawą tego gatunku i źródłem inspiracji. Barwny język, ciekawa intryga, mordercy, zbrodnie, mocne opisy. Tak, w tym zakresie to arcydzieło. Ale czy na pewno ogólna ocena książki nie jest zbyt wysoka? Czy to naprawdę filar literackiego kanonu? Zapewne pozycja obowiązkowa, ale nie ma co gloryfikować. Uwierzcie, że „Imię Róży” znajdzie wielu przeciwników i krytyków. Ja się do nich nie zaliczam, bowiem książka mnie zaciekawiła i wywołała pozytywne emocje. W pewnych aspektach jednak też nudziła. Odczucia mocno ambiwalentne. To pozycja, którą pewnie można pokochać, ale i znienawidzić. Przypuszczam też, że drugi odbiór może być zupełnie inny. Dla mnie arcydziełem literatury nie jest, ale na pewno warto po nią sięgnąć.

PODOBNE